FALANGA

Oficjalny blog publicystyczny Falangi

Przeszukaj blog

Ładuję...

sobota, 30 lipca 2011

Adam Danek: Dlaczego faszyzm?

Polimorficzne środowiska i ugrupowania, których część określa siebie mianem „narodowych”, inna część mianem „państwowych”, inna mianem „prawicowych”, a jeszcze inna po prostu mianem „patriotycznych”, od dawna bezskutecznie poszukują syntetycznej formuły, która umożliwiłaby im znalezienie wspólnej podstawy działania i przekształcenie się dzięki niej w jeden, szeroki prąd polityczny. Ich poszukiwania – zazwyczaj nerwowe i chaotyczne, bo podejmowane doraźnie, pod presją bieżących wydarzeń, takich jak wybory, a dodatkowo zawsze obciążone dawką nieśmiertelnych w Polsce wzajemnych utarczek – stanowią znakomity sposób na zmarnowanie czasu, energii i chęci. Upragniona formuła została bowiem odnaleziona już dawno temu. Jest nią faszyzm.

Potencjał integrujący faszyzmu wykracza daleko poza ramy ściśle pojmowanej Prawicy. Faszyzm lokuje się poza i ponad utrwalonym zwyczajowo podziałem na lewicę i prawicę. Ma jednak charakterystyczny dla siebie szkielet ideowy. Wskazywane przez niego cele są w znacznym zakresie zbieżne z celami Prawicy. Uniwersalna formuła polityczna faszyzmu pozwala włączyć się w zorganizowane działanie nie tylko ogółowi środowisk nie identyfikujących się z lewicą, ale także środowiskom nie identyfikującym się z właściwą Prawicą. Faszyzm pozwala uformować wspólny front polityczny wszystkim, którzy chcą pracować i walczyć dla pomnożenia sił własnego państwa i narodu, biorąc w nawias dzielące ich, nieraz niebagatelne, różnice.

Choć faszyzm posiada wyróżniającą go ideową strukturę, struktura ta pozostaje w dużej mierze niewypełniona. Ideowo-polityczne oblicze faszyzmu jest – co zakrawa na paradoks – zarazem wyraziste i niedookreślone. Szkielet ideowy faszyzmu wymaga wypełnienia. Na uwypuklenie zasługują dwie zalety takiego stanu rzeczy.

Po pierwsze, niedookreślenie faszyzmu godzi ideową spójnię (w kwestiach zasadniczych), organizacyjną jednolitość, polityczną sterowność i solidarność ruchu, jego zdyscyplinowanie i efektywność działania z zachowaniem wewnątrz umiarkowanego zróżnicowania poglądów. W ten sposób przy przestrzeganiu dyscypliny jednocześnie możliwa staje się wewnętrzna dyskusja programowa pomiędzy zróżnicowanymi (w dopuszczalnych granicach) ośrodkami myśli politycznej, a to wzbogaca pracę koncepcyjną prowadzoną w łonie elity ruchu i chroni tę pracę przed stoczeniem się w jałowość. (Dla równowagi zmilitaryzowany, hierarchiczny charakter ruchu zabezpiecza jego organizację przed groźbą rozsadzenia przez dyskusje, lub raczej wyrastające z nich niekiedy wewnętrzne konflikty.). Różniące się grupy mogą efektywnie prowadzić wspólne działania pod jednolitym, stabilnym kierownictwem. Dlatego ku faszyzmowi powinny się skłaniać środowiska „narodowe”, „państwowe”, „patriotyczne”, „prawicowe” i tak dalej.

Po drugie, niedookreślenie faszyzmu sprawia, iż brakuje mu głębszych fundamentów metafizycznych i metapolitycznych. Takie fundamenty może dać mu tylko filozofia konserwatywna i tradycjonalistyczna – myśl Prawicy. W przeciwnym wypadku prędzej czy później ulegnie on skażeniu ideą „suwerenności narodu (ludu)”, a w konsekwencji, stopniowo, demokratycznemu zwyrodnieniu i politycznemu rozkładowi. Dlatego ku faszyzmowi powinna się skłaniać Prawica. Przykładu udanego mariażu konserwatywnych pryncypiów z faszystowską formułą polityczną i organizacyjną dostarcza, znana z frankistowskiej Hiszpanii, Hiszpańska Falanga Tradycjonalistyczna wraz z Radami Ofensywy Narodowo-Syndykalistycznej (1937-1970).

Potencjał integrujący faszyzmu ma jednak swoje granice. Nie obejmuje środowisk i poglądów demokratycznych ani liberalnych. Jego formuła polityczna opiera się na integralnym (tj. całkowitym) odrzuceniu liberalizmu i demokracji w każdej ich postaci, na przyjęciu postawy jednoznacznie wrogiej wobec tych dwóch wirusów, które zniszczyły Starą Europę, przeżarły i pogrzebały Okcydent. Jeżeli osoby czy ugrupowania wychodzące z pozycji liberalnych bądź demokratycznych chcą włączyć się w uniwersalny front polityczny faszyzmu, ich poglądy muszą w jego tyglu ulec radykalnemu przeistoczeniu (jak rzeczywiście działo się we wspomnianym przypadku hiszpańskim). Nawiasem mówiąc, z tego też powodu historycznych korzeni polskiego faszyzmu wypada upatrywać raczej w Bezpartyjnym Bloku Współpracy z Rządem Marszałka Piłsudskiego (1928-1935) oraz w Obozie Zjednoczenia Narodowego (1937-1939),* niż w Obozie Wielkiej Polski (1926-1933), w którym zarówno pod względem personalnym, jak i ideowo-politycznym udział elementów liberalnych i demokratycznych został w pewnej mierze zachowany.

Z kręgu faszystowskich inspiracji należy stanowczo wyłączyć historyczny przypadek niemieckiego narodowego socjalizmu (hitleryzmu) – jako ciało obce. Narodowy socjalizm III Rzeszy nie był „niemieckim faszyzmem”, wbrew zgodnym zapewnieniom demoliberalnych i lewicowych historyków (?) czy publicystów wszelkich odcieni. Najwybitniejszy być może wśród badaczy faszyzmu, prof. Renzo de Felice (1929-1996), po latach wnikliwych studiów nad zagadnieniem stwierdził: „Różnice między faszyzmem włoskim a nazizmem są ogromne; są to dwa światy, dwie tradycje, dwie historie, do tego stopnie różne, że jest bardzo trudno połączyć je potem we wspólnej ocenie.” Ograniczmy się do przypomnienia tylko najbardziej istotnych z owych różnic.

Ideologia narodowego socjalizmu za rozstrzygające uznawała czynniki materialne: biologię, cechy somatyczne, ciało, fenotyp, geny, krew, rasę, fizyczne pochodzenie; miała więc charakter materialistyczny. Faszyzm zakładał dominację elementu idealnego bądź spirytualnego nad materialnym; miał więc charakter idealistyczny bądź spirytualistyczny. Pod względem ideologicznym narodowy socjalizm bliższy był, również materialistycznemu, komunizmowi.

Narodowy socjalizm uważał naród za pierwotny względem państwa (naród tworzy państwo). Tym samym bazował na idei „suwerenności ludu”, podobnie jak demoliberalizm i komunizm; przenikał go wspólny im wszystkim duch demokratyczny, różniący się w tych trzech swoich materializacjach jedynie zabarwieniem. Faszyzm uważał państwo za pierwotne wobec narodu (państwo tworzy naród), podobnie jak Roman Dmowski na wczesnym etapie swej ewolucji ideowej. Tym samym hitleryzm zakładał oddolną, natomiast faszyzm – odgórną genezę władzy.

Inna fundamentalna różnica, podkreślana jeszcze przed wojną przez polskich politologów prowadzących badania nad ustrojami państw totalnych, tkwi w odmiennych modelach relacji pomiędzy państwem a (mono)partią, urzeczywistnionych w obu systemach politycznych. W III Rzeszy obowiązywała zasada „kierowniczej roli partii” (prymatu partii nad państwem) – partia miała status „przewodniej siłę narodu” podobnie jak w ZSRS czy PRL. W faszystowskich Włoszech partię uznawano oficjalnie za narzędzie państwa (prymat państwa nad partią). Ustrój hitlerowski stanowił więc, obok ustroju sowieckiego, jedną z lokalnych odmian modelu totalitarnego, opartego na supremacji partii i jej ideologii w wewnętrznej i zewnętrznej polityce państwa. Ustrój faszystowski pozostał bliższy modelowi autorytarnemu, gdzie rolę podmiotu rozstrzygających decyzji politycznych rezerwuje się dla samego państwa i jego aparatu, a ruch polityczny pełni wobec nich funkcję służebną, zrzeszając szeroki wachlarz zwolenników rządu. W modelu autorytarnym państwowy ruch (lub obóz) polityczny głosi określone idee i formułuje myśl polityczną, ale z reguły nie posiada skodyfikowanej ideologii w ścisłym znaczeniu tego pojęcia. W faszystowskich Włoszech nigdy nie ukrywano takiego stanu rzeczy: „Doktryna faszyzmu” (1932) została ogłoszona przez Mussoliniego dopiero po dziesięciu latach rządów faszystów.

Jądro faszyzmu tworzy statokratyzm („państwowładztwo”). To dzięki niemu w faszyzmie oczyszczony pierwiastek rewolucyjny zjednoczył się z pierwiastkiem zachowawczym. Polityczna „filozofia Czynu” zrosła się z kultem ładu instytucjonalnego. Z ich syntezy wyłoniła się idea rewolucji państwotwórczej (może należałoby raczej powiedzieć: „rewolucji konserwatywnej”?). Ów najważniejszy element faszyzmu sprawia, że nie można go bynajmniej postrzegać jako obcego Polsce. Tę samą koncepcję – rewolucji państwotwórczej – od pierwszych dekad XX wieku wypracowywał obóz piłsudczykowski, intensywnie zwłaszcza od 1916 r., kiedy pod niemiecką okupacją Adam Skwarczyński (1886-1934) zaczął redagować i wydawać jego podziemny organ prasowy o znamiennym tytule „Rząd i Wojsko”. Polscy narodowcy do idei rewolucji państwotwórczej doszli zaś dopiero w latach trzydziestych.


Adam Danek




* Z koncepcji niezrealizowanych wymieńmy jeszcze w tym szeregu projekt Organizacji Politycznej Narodu, rozwijany przez myślicieli z kręgu Ruchu Narodowo-Radykalnego (1936-1939), oraz projekt Powszechnej Organizacji Społecznej, stworzony przez płk. Walerego Sławka (1879-1939) – oba z późnych lat trzydziestych.